czwartek, 21 stycznia 2016

Sałatka z pieczonych buraków, z jabłkiem, granatem i kuminem



Burak to jedno z moich ulubionych warzyw. Trochę zakompleksione, trochę nieśmiałe, bo gdzie mu tam do szczupłej chrupkości szparaga czy światowej wytworności oberżyny. On swojak, przysadzisty, nabity, wsobny. Poczciwy i przewidywalny, jak wujek Wacek,, co to przy wigilii o zdrowie zapyta, śledzika pochwali, a pod choinkę da kopertę z banknotem.

Zaraz, zaraz, czyżbym popadała w stereotypy? Po pierwsze, wujków Wacków stać na rzeczy wielkie. A buraka stać na danie z siebie absolutnie wszystkiego buraczanego.



Pięć podłużnych buraków umyłam, osuszyłam, lekko natarłam oliwą i ułożyłam w naczyniu do zapiekania, w piekarniku nagrzanym do 200 stopni, na półtorej godziny z okładem. Gdy skórka zaczęła się na nich lekko marszczyć, wyłączyłam piekarnik i pozostawiłam je jeszcze na kwadrans w cieple. Po ostudzeniu obrałam ze skórki i pokroiłam w kostkę. Posoliłam.

Dwa dość słodkie i soczyste jabłka obrałam ze skórki i pokroiłam także w kostkę. Wymieszałam z burakami. Do słoiczka wlałam cztery łyżki oleju orzechowego, dodałam łyżeczkę kuminu, łyżkę soku z cytryny, po garści świeżych, porwanych liści mięty i kolendry. Zakręciłam słoiczek i potrząsałam nim parę chwil, aż składniki się połączyły, po czym zalałam sosem sałatkę. Przed finalnym wymieszaniem dodałam jeszcze pestki z połowy granatu. Pestkami i listkami mięty przyozdobiłam po wierzchu.



I tak to, dzięki wschodniej nucie kuminu, kwaskowości granatu i słodyczy jabłka przaśny burak przestał być ubogim krewnym.



Ściągawka, czyli potrzebne produkty:



5 podłużnych buraków, dwa słodkie, soczyste jabłka, cztery łyżki oleju z orzechów włoskich, łyżeczka mielonego kuminu, łyżka soku z cytryny, garść świeżych liści mięty i kolendry, sól do smaku, pestki z połowy granatu

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza