środa, 15 lipca 2015

Krem z kalafiora z wanilią



Chodził za mną ten koncept od dłuższego czasu. Dźgał w oczy w menu restauracji, w których nie byłam i nie będę. Wyskakiwał z kulinarnych programów telewizyjnych. Drażnił zmysły. Prowokował wyobraźnię. Aż wreszcie w jednym punkcie, w samym centrum garnka, zetknęły się produkty nieczęsto idące w parze: jarzyny, z kalafiorem na czele, i wanilia. 



Kalafior romanesco – ten ze szpiczastymi różyczkami w jasnozielonym, rzekotkowym kolorze – podzieliłam na mniejsze części, zalałam wrzątkiem, osoliłam i ugotowałam al dente, około cztery minuty. Kilkanaście różyczek osączyłam i odłożyłam, resztę pozostawiłam w garnku. Dołożyłam dwie cukinie, niedbale pokrojone i równie fantazyjnie pociachaną, obraną ze skórki kalarepę. 


Na łyżeczce oleju kokosowego przesmażyłam dwie posiekane szalotki, dołożyłam do warzyw. Dodałam trzy listki laurowe, cztery ziarna ziela angielskiego i na koniec – laskę wanilii, przekrojoną w pół. Wsypałam jeszcze nieco soli i zostawiłam na ogniu do momentu, gdy jarzyny zaczęły się rozpadać, czyli około dwadzieścia minut. 

Następnie wyciągnęłam wanilię, liście laurowe i ziele angielskie, dodałam miąższ z jednego awokado i ¾ szklanki gęstego mleka kokosowego. Potrzymałam na ogniu jeszcze trzy minuty, odstawiłam i nieco schłodziłam, zanim wlałam do blendera kielichowego i zmiksowałam na gładko.

Powstały krem przelałam z powrotem do garnka i, mieszając, solidnie podgrzałam, wrzuciwszy do środka różyczki kalafiora. Jeszcze tylko trochę świeżo mielonego pieprzu i łodyżki tajskiej bazylii do dekoracji, i już można się było delektować smakiem, zaskakującym i nieoczywistym. 



Coś mi się widzi, że będę teraz wtykać laskę wanilii między rozmaite kulinarne drzwi.


Ściągawka, czyli potrzebne produkty
Jeden kalafior romanesco, dwie cukinie, jedna kalarepa, jedno awokado, dwie szalotki, trzy liście laurowe, cztery ziarna ziela angielskiego, laska wanilii, ¾ szklanki gęstego mleka kokosowego, sól, pieprz, bazylia tajska do dekoracji.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza