środa, 24 lipca 2013

Konfitury z czereśni białych i czarnych - ostatnia chwila na smażenie!

Czereśnie to moje ukochane owoce. W czerwcu i lipcu jem je pełnymi garściami, oblizując palce z aromatycznego soku. Uwielbiam te białe z czerwonym brzuszkiem, te koralowe i te niemal czarne, które najlepiej smakują mocno schłodzone.

Czekam do ostatniej chwili, aby kupić czereśnie na przetwory; chcę, aby osiągnęły maksymalną słodycz przy jeszcze znośnej cenie. Ten moment jest właśnie teraz. Można dostać owoce nabrzmiałe od soku, trzeba tylko mocno trzymać apetyt na wodzy, aby nie zjeść wszystkich na surowo. W tym roku zrobiłam dwa rodzaje konfitur, jasne i ciemne. Czereśnie są bardzo słodkie, nie wymagają zbyt dużo cukru, za to dobrze robi im cytrusowy kontrapunkt.

4 kg jasnych, bardzo dojrzałych i słodkich czereśni wydrylowałam. Trzy cytryny pokroiłam ze skórką w plastry, usunęłam pestki. W garnku o grubym dnie ułożyłam plastry cytryn, zasypałam je cukrem brązowym (1 kg), powoli zaczęłam podgrzewać, trzymając garnek na żeliwnej podkładce, nie bezpośrednio na gazie. Cytryny niebawem puściły sok, ale trzeba było uważać, aby cukier się nie przypalił. Gdy skórka cytryn zrobiła się półprzezroczysta, dodałam czereśnie, wymieszałam i gotowałam na wolnym ogniu, aż owoce zrobiły się szkliste, ale nadal były chrupiące i dość jędrne. Przełożyłam je do wyparzonych w piekarniku słoików, zakręciłam wyparzonymi zakrętkami. Odstawiłam do wystygnięcia do góry nogami, a następnie pasteryzowałam przez 20 minut.


5 kg ciemnych, prawie czarnych czereśni wypestkowałam i w garnku o grubym dnie postawiłam na ogniu, nie zapominając o podkładce. Pilnowałam częstego mieszania. Po ok. 20 minutach dodałam partiami 1,5 kg cukru trzcinowego. Teraz mieszałam częściej, smażąc przez kolejnych 15 minut. Trzy limonki cieniutko obrałam ze skórki, którą drobno posiekałam i dodałam do konfitury; dodałam również sok wyciśnięty z limonek. Posmażyłam konfitury jeszcze około kwadransa i przełożyłam do wyjałowionych słoików, zakręciłam, odwróciłam do góry nogami. Zapasteryzowałam.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza