niedziela, 2 listopada 2014

Potrawka z boczniaków i suszonych pomidorów



Już pół roku obywam się bez mięsa. Jakiegokolwiek. Powiem uczciwie: czasem mi się ckni. I wtedy sięgam po grzyby. Smak umami jest w nich tak intensywny, że wszelka myśl o mięsie czeźnie, a ja czuję się nasycona i ukontentowana. Sezon na świeże grzyby leśne mamy już za sobą, choć niespotykane o tej porze ciepło i wilgoć sprawiają, że gdzieniegdzie można jeszcze natknąć się na podgrzybki, opieńki i gąski. Tym razem jednak zdecydowałam się na grzyby hodowlane, czyli boczniaki. Uważam, że stanowczo się ich nie docenia, a sprawdzają się zarówno w zupach, jak i w potrawkach, które przyrządzić można na sto różnych sposobów.

Kupiłam duże opakowanie boczniaków, każdy grzyb szybko przetarłam wilgotną gąbką, delikatnie, aby nie połamać kapeluszy, a następnie pokroiłam je w poprzek, w długie paski. Posiekałam w piórka jedną dużą cebulę. Dwie garści suszonych włoskich pomidorów pokroiłam w cieńsze paseczki. Upiekłam jedną dużą czerwoną paprykę, obrałam ze skórki i pokroiłam, również w paseczki. Rozgrzałam na patelni dwie łyżki oleju kokosowego. Wrzuciłam najpierw cebulę, a gdy się zeszkliła, dodałam grzyby, a po upływie kilku minut – pomidory i paprykę. Całość polałam dwiema łyżkami bezglutenowego sosu sojowego tamari, dodałam pół łyżeczki kuminu, pół łyżeczki sproszkowanego pepperoncino, szczyptę gałki muszkatołowej i niewielki ząbek czosnku przeciśniętego przez praskę. Zamieszałam i dusiłam pod przykryciem około dziesięciu minut, od czasu do czasu mieszając. Pod koniec dodałam pół  łyżeczki kozieradki. Nie dodawałam soli, bo moje suszone pomidory były solone, poza tym w daniu jest także słony sos sojowy.

Przygotowałam dodatki. Ryż jaśminowy ugotowałam w tradycyjny sposób. Następnie na suchą patelnię wrzuciłam wilgotne po starannym opłukaniu i lekko poszarpane liście szpinaku. Gdy nieco zmiękły, posoliłam je, dodałam dwa chlusty śmietanki sojowej i ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę. Poddusiłam kilka minut, po czym wymieszałam z ryżem.

Kilka pomidorów ciemnej odmiany – najbardziej lubię Czarny Krym lub Black Cherry – pokroiłam w ósemki, wymieszałam z pokrojonym w kostkę awokado, dodałam smakową sól zmieszaną z tajskimi ziołami (dostępna w Carrefourze), liście kolendry, sok z połówki limonki i mały chluścik oliwy.


Kuchennym rantem uformowałam na talerzu walec z ryżu, wyłożyłam potrawkę i sałatkę.  
 




Ściągawka, czyli niezbędne produkty:
Na potrawkę
Duże opakowanie boczniaków, jedna duża cebula, dwie garści suszonych włoskich pomidorów (nie ze słoika!), jedna duża czerwona papryka, dwie łyżki sosu sojowego tamari, pół łyżeczki mielonego kuminu, pół łyżeczki sproszkowanego pepperoncino, szczypta gałki muszkatołowej, mały ząbek czosnku, pół łyżeczki kozieradki
Na ryż
Dwie szklanki ryżu jaśminowego, trzy szklanki wody (ma jej być tyle nad ryżem, ile ryżu), 25 dag świeżego szpinaku, cztery łyżki śmietanki sojowej, ząbek czosnku, sól
Na sałatkę
Cztery czarne pomidory, jedno awokado, tajska sól smakowa, dwie łyżki oliwy, garść świeżych liści kolendry

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza