niedziela, 3 lipca 2016

Pieczone bataty z morelami i jabłkiem i pieczona karotka



Mocną stroną lata są kolory. Nasycone, wibrujące, czyste. Letni targ wygląda jak paleta artysty.
Często myślę o smaku kolorów. Taki na przykład pomarańczowy jest dość oczywisty. Słodko-kwaśny.  Może z lekko ognistą przymieszką. 

Postanowiłam spróbować kuchni monochromatycznej. Poczynając właśnie od pomarańczowego.


Osiem młodych cebulek obrałam z wierzchniej skórki, przekroiłam na pół. Cztery średniej wielkości bataty ostrugałam cienko ze skórki, pokroiłam w plastry o grubości półtora centymetra. Dwa kwaśne jabłka obrałam ze skórki, usunęłam gniazda nasienne, pokroiłam w małe cząstki. Dziesięć niezbyt dojrzałych moreli przekroiłam na połówki, usunęłam pestki. 

Wszystkie składniki włożyłam do naczynia do zapiekania, delikatnie przemieszałam, musnęłam oliwą, oprószyłam solą i ostrą wędzoną papryką. Piekłam około 25 minut w temperaturze 190 stopni, aż bataty stały się miękkie.

W drugim naczyniu w piekarniku znalazły się starannie wymyte i lekko ostrugane karotki, przekrojone wzdłuż na pół, natarte oliwą i lekko oprószone solą, pieprzem i skórką otartą z jednej pomarańczy. Osiągnęły stan al dente w tym samym czasie, gdy bataty dochodziły do miękkości.

Wszystkie warzywa wyłożyłam na talerz, obsypałam listkami tymianku. Ozdobiłam kwiatami aksamitek – kwiaty te są jadalne. Ze zmielonych płatków suszonych aksamitek i suszonej papryczki chilli sporządziłam posypkę, którą przybrałam brzeg talerza. 



Tak, lato zaiste ma swoje mocne strony. Warto z nich pełną garścią korzystać, zwłaszcza wówczas, gdy upał zelżał na tyle, że można już włączyć piekarnik.



Ściągawka, czyli niezbędne produkty
Cztery średnie bataty, osiem małych białych cebulek, dwa kwaśne jabłka, dziesięć niezbyt dojrzałych moreli, osiem marchewek, oliwa, sól, ostra wędzona papryka, czarny pieprz, skórka otarta z jednej pomarańczy, świeży tymianek i aksamitki do dekoracji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz