poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Chlebki roti


Zagniotłam mąkę z zimną wodą i szczyptą soli. Użyłam bezglutenowej mąki owsianej Provena, ale można sięgnąć po jakiejkolwiek inną. Gdy ciasto związało się na tyle, że mogłam z niego uformować kulę, posmarowałam ręce olejem i zagniatałam dalej. Następnie rozwałkowałam, podsypując mąką, jak na pierogi, może nieco grubsze. Szklanką wycięłam „pierogowe” kółka. Rozgrzałam suchą patelnię. Aby sprawdzić, czy jest wystarczająco gorąca, trzeba ją skropić wodą - jak natychmiast wyparuje, jest dobrze. Kładłam krążki ciasta bezpośrednio na suchej patelni, a po jakimś czasie poodwracałam je palcami uważając, żeby się nie poparzyć.  Po chwili obróciłam je znów i znów. W trakcie takiego obracania ciasto łapie więcej powietrza, woda wyparowuje, a placuszki „bąbelkują” i się wybrzuszają - i o to właśnie chodzi, chlebki mają być jak napompowane i po obu stronach piegowate, w brązowe kropki. Można je przechowywać ze 2 dni, owinięte folią i zamknięte w szczelnym pudełku, ale najlepsze są od razu z patelni, do wszelkich sosów, past, do wyjadania mięs z garnka, do wylizywania patelni.
Chlebki ze zdjęcia podałam na śniadanie, z musem ze zmiksowanego mango doprawionego pieprzem, z chutneyem z kopru włoskiego i z kisielem żurawinowym zabielonym kleksem mleka kokosowego.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza